Prawdziwe posłuszeństwo

br. Kazimierz Synowczyk OFMCap

PRAWDZIWE POSŁUSZEŃSTWO

(Napomnienie III św. Franciszka z Asyżu)

„Pan mówi w ewangelii: Kto nie wyrzekłby się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem (por. Łk 14,33); i: Kto chciałby zachować swoje życie, straci je (Łk 9,24). Ten człowiek opuszcza wszystko, co ma, i traci swoje ciało, który siebie samego oddaje całkowicie pod posłuszeństwo w ręce swego przełożonego. I cokolwiek czyni i mówi, jeśli wie, że nie sprzeciwia się to jego woli, jest to prawdziwe posłuszeństwo, byleby to, co czyni, było dobre” (Np. 3,1-4).
Pierwszym określeniem posłuszeństwa w  3. Napomnieniu świętego Franciszka jest prawdziwe posłuszeństwo. Bardzo znaczące są pierwsze słowa, w których św. Franciszek odwołuje się do Ewangelii: „Pan mówi w Ewangelii”. Ewangelia dla Biedaczyny z Asyżu jest księgą życia, jest przewodnikiem w poszukiwaniu własnej drogi i trwania na niej do końca. Franciszek pragnie z całego serca naśladować Pana naszego Jezusa Chrystusa, który jest jedynym Nauczycielem w odkrywaniu woli Ojca i pełnieniu jej w życiu. Odniesienie się do tekstu Ewangelii określa u Franciszka punkt wyjścia w interpretacji posłuszeństwa, którym jest całkowite ogołocenie. Wyzbycie się wszystkiego, nawet własnej woli jest warunkiem sine qua non posłuszeństwa względem przełożonego.
Po przytoczonych słowach Ewangelii Błogosławiony z Asyżu zaskakuje nas stwierdzeniem: „I cokolwiek czyni i mówi, jeśli wie, że nie sprzeciwia się to jego [przełożonego] woli, jest to prawdziwe posłuszeństwo, byleby to, co czyni, było dobre”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że słowa Serafickiego Ojca są w sprzeczności z całkowitą ekspropriacją, o której mówią teksty ewangeliczne. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę ścisłą zależność między prawdziwym posłuszeństwem a komunią braterską, to należy stwierdzić, że inicjatywa w działaniu i całej postawie podwładnego wynika z zaparcia się siebie. Brat, który ogołocił się z własnego „ja”, nie szuka już więcej swoich interesów i własnego dobra, ale usiłuje pełnić wolę przełożonego. Chodzi tu o ciągłą postawę życia w posłuszeństwie, a nie tylko o uzyskiwanie zgody przełożonego na realizowanie własnych pomysłów czy pragnień. Postawa życiowa jest bowiem czymś nieporównanie istotniejszym niż nawet skrupulatne wypełnianie poleceń i nakazów brata sprawującego władzę we wspólnocie; jest wymiarem duchowym i dotyczy całości działania, nie wyczerpując się w samych fizycznych gestach wynikających z zależności czy formalnego zachowania ślubu. Franciszkowe rozumienie posłuszeństwa jest na wskroś duchowe: zaczyna się w duchu, a realizowanie go w życiu wspólnotowym jest następstwem postawy ducha.
Franciszek w swoim rozumieniu prawdziwego posłuszeństwa przekracza dotychczasowe rozumienie życia w posłuszeństwie, które najczęściej wyrażało się w zależności od przełożonego polegającej na proszeniu o pozwolenie. Jeśli istotą zakonnego posłuszeństwa jest odczytywanie woli Boga i pełnienie jej w codziennym życiu, to bracia powinni zabiegać o czujność i uległość wobec natchnień Ducha, która nie niweluje inicjatywy i twórczości w działaniu, ale ją zakłada. Podstawą zatem właściwych stosunków między przełożonymi a innymi braćmi jest wolność w podejmowaniu natchnień Ducha Pańskiego i zachowanie autentycznej komunii braterskiej. Dla Biedaczyny z Asyżu nie ma sensu życie we wspólnocie na własny rachunek, nawet jeśli od czasu do czasu poprosi się o jakieś pozwolenie na coś. Nie wystarczy braciom trwanie w infantylnej zależności od przełożonych, na których spoczywa pełna odpowiedzialność za nasze życie. Ale może zdarzyć się i tak, że bracia traktują przełożonych jako niewygodnych w ich życiu, wręcz przeszkodę na drodze własnego rozwoju i wypełniania powołania, a nie potwierdzenie autentyczności Bożych natchnień i szukania woli Ojca.
Obie te postawy - zrzucanie odpowiedzialności na przełożonych oraz traktowanie ich jako przeszkody - nie są dojrzałe w jakiejkolwiek relacji do zwierzchników, a tym bardziej w zakonnej wspólnocie braterskiej. Fakt istnienia przełożonych i ich osobistej odpowiedzialności nie może zdejmować jej z braci. Także braki i błędy przełożonego nie usprawiedliwiają marazmu, lenistwa i zaniedbań braci. Kategoria posłuszeństwa we wspólnocie dotyczy wszakże osób dojrzałych, z których każda ma własne rozeznanie co do działań, jakie należy podejmować dla dobra wspólnie prowadzonych dzieł. Postawa druga - traktowanie przełożonych jako tych, którzy hamują osobisty rozwój - jest podobnie niebezpieczna, ponieważ prowadzi do wzmagających się uprzedzeń wobec drugiego człowieka, do zrzucania odpowiedzialności za sytuację we wspólnocie wyłącznie na złe decyzje przełożonego, a nawet do zaniedbania i zniechęcenia. Istotne jest, aby w relacji posłuszeństwa wobec brata sprawującego władzę dążyć do harmonii i okazywać tak dobrą wolę, jak i wolę dialogu.
Od przełożonych natomiast prawdziwe posłuszeństwo wymaga wielkiego za-ufania do braci, a nade wszystko posłuszeństwa Bogu. Przełożony nie może lękać się, że brat źle wykorzysta przestrzeń wolności i że zamiast żyć według ducha pozwoli sobie na życie według ciała. Co więcej, powinien przezwyciężać w sobie pokusę potrzeby drobiazgowej i bezużytecznej kontroli. Seraficki Ojciec daje przełożonym znakomity przykład pełnej ufności wobec braci. Bratu Leonowi, który zwrócił się do Błogosławionego o pomoc w życiu duchowym, napisał: „(…) jakikolwiek sposób wydaje ci się lepszy, aby podobać się Panu Bogu i iść Jego śladami, i za Jego ubóstwem, postępuj tak z błogosławieństwem Pana Boga i z moim pozwoleniem” (LL 3). Należy doprecyzować, że w języku oryginalnym tekst brzmi: „(…) faciatis cum beneditione Domini Dei et mea obedientia”. Wyrażenie et mea obedientia Kajetan Ambrożkiewicz OFMCap przetłumaczył: „i z moim pozwoleniem”. Taki przekład jest odległy od pierwotnego sensu myśli św. Francisz-ka, który wcale nie akcentuje swojej władzy udzielając pozwolenia bratu Leonowi, a mówi o swoim posłuszeństwie względem Boga i Ducha, który inspiruje bardziej radykalny sposób życia jednego z najwierniejszych swoich towarzyszy.
Tekst Listu do brata Leona jest z pewnością dopowiedzeniem nauki Serafickiego Ojca na temat prawdziwego posłuszeństwa, który przedłożył w pierwszej części 3. Napomnienia. Przyjrzyjmy się dokładniej określeniu: jakikolwiek sposób wydaje ci się lepszy. Poverello zostawia bratu Leonowi pełną wolność w podejmowaniu decyzji i dokonywaniu wyborów, aby podobać się Panu Bogu i iść Jego śladami, i za Jego ubóstwem. Nie chodzi więc o taką wolność, która skłania do pójścia za skłonnościami ciała, ale o wolność, która potwierdza trwanie w Bogu, szukanie Jego woli i coraz pełniejsze upodobnienie się do Jezusa Chrystusa. Jest to więc wolność posłuszeństwa i posłuszeństwo wolności, które prowadzi do czynienia dobra. Poverello doskonale zrozumiał, że w życiu braci nie ma wolności bez posłuszeństwa i nie ma prawdziwego posłuszeństwa bez wolności. Pomiędzy tymi dwiema wartościami jest głęboka zależność i współistnienie.
Drugim określeniem posłuszeństwa w analizowanym napomnieniu jest: carita-tiva obedientia :
„I choćby podwładny widział coś lepszego i pożyteczniejszego dla swej duszy niż to, co nakazuje przełożony, niech dobrowolnie złoży Bogu z tego ofiarę i niech stara się spełnić życzenie przełożonego. To jest bowiem posłuszeństwo z miłości (1P 1,22), ponieważ miłe jest Bogu i bliźniemu” (Np. 3,5-6).
Powyższy fragment dotyczy bezpośrednio wykonania polecenia przełożonego. Może zdarzyć się, że podwładny, mając do wypełnienia nakaz przełożonego, widziałby większe dobro dla własnego rozwoju w zrealizowaniu swoich pragnień i dążeń, niż spełnienie woli przełożonego. W takim przypadku autor Napomnienia zachęca brata do złożenia Bogu ofiary z siebie i wykonania życzenia przełożonego. Rezygnacja z własnej woli w takich okolicznościach jest na pewno wielkim aktem woli i ogołocenia, który kosztuje i byłby niezrozumiały, i bardzo trudny do wykonania poza kontekstem ewangelicznym. Dlatego Święty z Asyżu zachęca, aby bracia składali tę ofiarę Bogu. Chodzi tu o ofiarę dobrowolną i spontaniczną, bez żadnego nacisku z zewnątrz czy też tylko z konieczności. Ma to być ofiara powodowana miłością, ponieważ święty Patriarcha łączy posłuszeństwo z miłością. Czyni to przez aluzję do Pierwszego listu św. Piotra (1,22).
W ten sposób bracia wyzbyci własnej woli łączą swoją ofiarę z ofiarą Chrystusa, „który uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,8). To włączenie posłuszeństwa braci w posłuszeństwo Syna Bożego nazywa Biedaczyna posłuszeństwem z miłości. „Z miłości”, ponieważ urzeczywistniane jest na wzór posłuszeństwa Odkupiciela człowieka, który „oddał życie, aby nie uchylić się od posłuszeństwa wobec Najświętszego Ojca” (LZ 46).
Posłuszeństwo św. Franciszka nie jest stopniem pokory jak było rozumiane w tradycji życia monastycznego, ale jawi się na poziomie teologalnym. Takie więc rozumienie posłuszeństwa jest zerwaniem z ascetyczną koncepcją i stanowi bezpośrednie nawiązanie do ewangelicznej istoty posłuszeństwa Chrystusa.
Trzecim określeniem posłuszeństwa w nauczaniu Biedaczyny z Asyżu jest doskonałe posłuszeństwo. Odwołajmy się do tekstu Napomnienia:
„Jeśli przełożony wyda jakieś polecenie przeciwko jego (podwładnego) sumie-niu, wolno mu nie posłuchać, niech go jednak nie opuszcza. A jeśli z tego powodu będzie przez kogoś prześladowany, niech go dla Boga jeszcze bardziej miłuje. Kto bowiem woli znosić prześladowanie niż odłączyć się od braci, ten trwa rzeczywiście w doskonałym posłuszeństwie, bo życie swoje oddaje za braci swoich (por. J15,13)” (Np. 3,7-9).
Pierwsza myśl, która nasuwa się przy lekturze powyższego fragmentu to nowość terminologii. I tym razem Franciszek nie mówi o posłuszeństwie przełożonemu tradycyjnym językiem ascetyki życia monastycznego. Co więcej, dopuszcza możliwość nieposłuchania w przypadku, kiedy polecenie jest niezgodne z sumieniem brata. Odwołanie się Franciszka do sumienia, sposobu życia i reguły oznacza, że Poverello odrzuca ślepe posłuszeństwo, a zobowiązuje braci do oceny moralnej nakazów i poleceń przełożonych. Powinni pamiętać o tym zarówno podwładni, jak i przełożeni, bo wszystkich obowiązuje posłuszeństwo Bogu i autentyczna troska o zbawienie człowieka. Dlatego w Liście do wiernych Franciszek pisze: „I żaden człowiek nie może być zobowiązany na mocy posłuszeństwa słuchać kogokolwiek w tym, co jest wykroczeniem lub grzechem” (2LW 41). Tego samego pouczenia udzieli braciom w Regule niezatwierdzonej (5,2).
„Niech jednak - poucza Błogosławiony - nie opuszcza przełożonego”, nawet gdyby musiał z powodu swojej prawowierności znosić prześladowanie ze strony przełożonego, ale niech go jeszcze bardziej miłuje ze względu na Boga. To wezwanie do miłości stanowi klucz w interpretacji doskonałego posłuszeństwa. Miłować braci ze względu na Boga jest niczym innym jak posłuszeństwem wobec woli Pana. Nieopuszczanie przełożonego, nawet w wyniku konfliktu, objawia nowy rys posłuszeństwa we wspólnocie; posłuszeństwo takie wiąże się bowiem także z wiernością, lojalnością i trwaniem w miłości.
Posłuszeństwo doskonałe, które jest miłością, znajduje swój najwyższy wyraz w oddaniu życia za swoich braci. Inspiracją takiego ujęcia posłuszeństwa jest nauczanie Jezusa Chrystusa: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13), a także 1J 3,16, gdzie autor listu objawia miłość Chrystusa jak miarę miłości braterskiej: „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci”.
Przełożony, wydając polecenie niezgodne z sumieniem podwładnego, albo sprzeczne z sposobem życia braci, może wzbudzić w odbiorcy nakazu uczucie niechęci, pogardy, lekceważenia czy też separacji. Przyjęcie takiej postawy byłoby jednak zaprzeczeniem miłości, która jest fundamentem komunii z Bogiem i z braćmi. Bunt czy odwrócenie się od przełożonego oznaczałoby nieposłuszeństwo i zerwanie komunii nie tylko z bratem sprawującym władzę, ale przede wszystkim z Bogiem. Byłoby dokonaniem osądu, przekreśleniem człowieka, przed czym przestrzega Seraficki Ojciec, wzywając do trwania przy przełożonym, nawet gdyby sprowadziło to na brata kłopoty. Owo wierne trwanie jest także znakiem, iż wprawdzie kwestionuje się jakieś polecenie jako niezgodne z sumieniem, lecz nie przekreśla się brata sprawującego urząd.
Kluczem zatem w rozumieniu doskonałego posłuszeństwa jest miłość, która stanowi węzeł komunii braterskiej. Pozostać w prawdziwej komunii z przełożonym, który przekracza swoje kompetencje władzy, oznacza ze strony brata zaparcie się samego siebie i wyzbycie się własnej woli, co w konsekwencji jest wyrazem oddania życia za swego przełożonego. „Nie” wypowiedziane w poprawnie ukształtowanym sumieniu brata jest też przejawem, z jednej strony, pełnej wolności, a z drugiej, wyraża maksimum posłuszeństwa. Poprzez taki akt ofiary może zaistnieć nowa jakość relacji między przełożonym a bratem, bo miłość i wysiłek, jaki podejmuje podwładny, aby utrzymać communio fratrum, może okazać się skutecznym sposobem skłonienia przełożonego do nawrócenia i sprawowania władzy w duchu Ewangelii i Reguły.
Doskonałe posłuszeństwo jest więc najwyższym wyrazem wolności i miłości. Rozumie je Franciszek jako zadanie kształtowania komunii we wspólnocie braterskiej zakorzenionej w miłości Chrystusa, który „oddał życie swoje za nas” (1J 3,16), aby wypełnić wolę Ojca.
Reasumując to, co zostało powiedziane na temat prawdziwego posłuszeństwa w świetle 3 Napomnienia, należy zauważyć, że z jednej strony posłuszeństwo we wspólnocie umiejscawia się w wolności podwładnego. Poverello nie lęka się przesunąć granicy z pozycji pasywnej, która jest zależnością od przełożonych i zwykłą dyspozycją w pełnieniu poleceń braci sprawujących władzę, na pole twórczego i odpowiedzialnego działania w obrębie komunii z Bogiem i z braćmi. Z drugiej strony natomiast, gdy chodzi o stosunek podwładnego do polecenia przełożonego, Założyciel zakonu żąda całkowitego posłuszeństwa z miłości. Granica posłuszeństwa sięga totalnej ekspropriacji własnego „ja”. Do braci, którzy przedkładają własną wolę nad wolę przełożonego kieruje bardzo twarde słowa:
„Jest bowiem wielu zakonników, którym się wydaje, że widzą lepsze rzeczy do zrobienia niż te, które nakazują przełożeni; oglądają się wstecz (por. Łk 9,62) i powra-cają do wymiotów własnej woli (por. Prz 26,11; 2P 2,22). Ci są mordercami i swoim złym przykładem gubią wiele dusz” (Np. 3,10-11).
Bracia przez akt nieposłuszeństwa zrywają więź z Bogiem i przez zły przykład prowadzą do zburzenia jej w życiu wspólnoty. W konsekwencji podcinają korzenie swojej tożsamości i negują sens ich egzystencji. W Regule niezatwierdzonej, zachęcając braci do posłuszeństwa ministrom, Franciszek napisze: „A wszyscy inni moi umiłowani bracia niech będą im [ministrom] bardzo posłuszni we wszystkich sprawach dotyczących zbawienia duszy i nie sprzecznych z naszym sposobem życia” (1Reg 4,3), a w Regule zatwierdzonej nakazuje stanowczo, „(…) aby byli posłuszni swoim ministrom we wszystkim, co przyrzekli Panu zachowywać, a co nie sprzeciwia się ich sumieniu i naszej regule” (2Reg 10,4).
Franciszek zdumiony i zafascynowany wolnością człowieka, i oryginalny w swojej koncepcji posłuszeństwa twórczego i odpowiedzialnego, jest bardzo stanowczy i wymagający w stosunku do podwładnych, kiedy chodzi o spełnienie polecenia przełożonego. On sam po wielu trudnych doświadczeniach związanych z rozwojem braterskiej wspólnoty, w swoim Testamencie, zobowiązuje się do posłuszeństwa ministrowi generalnemu zakonu i gwardianowi: „I bardzo pragnę być posłusznym ministrowi generalnemu tego braterstwa i temu gwardianowi, którego on zechce mi wyznaczyć. I tak chcę być ujęty w jego rękach, żebym bez jego woli i wbrew posłuszeństwu nie mógł się poruszać ani cokolwiek czynić, gdyż on jest moim panem” (T 27-28). Zaś następnie, kładąc nacisk na potrzebę posłuszeństwa i ukazując siebie jako chętnie podejmującego się bycia posłusznym, dodaje: „I wszyscy inni bracia powinni tak samo słuchać swoich gwardianów (…)” (T 30).
Posłuszeństwo władzy zakonnej ma zawsze charakter teocentryczny i chrystocentryczny, to znaczy u podstaw każdego posłuszeństwa względem ludzi znajduje się posłuszeństwo woli Ojca na wzór posłuszeństwa Jego Syna, a Pana naszego Jezusa Chrystusa. Rozumienie posłuszeństwa w oderwaniu od tego wzoru, z którego wyrasta i który naśladuje, byłoby opaczną interpretacją myśli asyskiego świętego. Ogołocenie brata z własnej woli jest włączone w ogołocenie Syna Bożego, zaś sens wierności posłuszeństwu jest sensem miłości do bliźniego, ogłoszonej i w pełni odkrytej w Ewangelii.
 

Logowanie